czwartek, 31 sierpnia 2017

Iwona Banach „Szczęśliwy pech” Ocena: 1/6



„KARTKA Z DZIEJÓW LUDZKOŚCI”
Powyższy tytuł nie musi wam nic mówić, ale wiersz Tuwima tak właśnie zatytułowany słyszeliście na pewno, chociażby w postaci piosenki śpiewanej przez Grzegorza Turnaua:
„Spotkali się w święto o piątej przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.”

Tuwim w kilku zdaniach mieszczących się na jednej stronie streścił to, na co Iwona Banach potrzebowała aż całej powieści. Zapewniam – zrobił to i lepiej, i dowcipniej.

Słuchałam audiobooka w samochodzie i ledwo zdzierżyłam do końca podróży (na szczęście, tym razem podróż była krótka). Zaledwie godzinne wysłuchiwanie dialogów „miejscowej idiotki” zasługującej ze wszech miar na przyznanie nagrody Darwina (za eliminację swoich genów z puli genów ludzkości) „z tutejszym kretynem” spowodowało takie nadwątlenie mojego zdrowia - ból zębów (ze zgrzytania, jak można być takim durniem) i palpitację serca (jak można kazać ludziom płacić za słuchanie/czytanie takich koszmarnych bzdur) - że wyjmując płytę z odtwarzacza poczułam prawdziwą ulgę.

Niektórzy twierdzą, że książka jest dowcipna. Ja chyba mam inne poczucie humoru. Być może niektórych czytelników bawi naśmiewanie się z ludzi niepełnosprawnych umysłowo (a więc pokrzywdzonych przez los), ja nie uważam, żeby należało to do dobrego tonu.

Złych książek przeczytałam już wiele, jednak dopiero ta naprawdę mną wstrząsnęła. Najbardziej przerażające okazało się jednak nie to, że książka opowiada o ludziach tak przerażająco głupich. Prawdziwą trwogę budzi notka od wydawcy, zachęcająca do jej przeczytania. Otóż książka zdobyła główną nagrodę w konkursie literackim (!) wydawnictwa „Nasza Księgarnia”. Chyba na konkurs wysłano tylko tę jedną powieść.

Żeby zanurzyć się „w opary absurdu” lepiej jednak zajrzeć do Słonimskiego i Tuwima. Czytajcie Tuwima, kochani. Zamiast.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza