wtorek, 23 sierpnia 2022

Michaela Klevisová „Kroki mordercy” Ocena: 5/6

TO LUBIĘ – RZEKŁAM – TO LUBIĘ

I znów udało mi się odkryć autorkę, z którą już po przeczytaniu pierwszej książki chciałabym się zaprzyjaźnić. Od razu sprawdziłam, że wydano w Polsce tylko dwie jej książki, więc siłą rzeczy przyjaźń zanosi się na krótkotrwałą. Ale może chociaż rozczarowań będzie mniej.

Klevisowá pisze tak, jak lubię. Intryga jest bardzo dobrze przemyślana, każde elementy układanki do siebie pasują i są potrzebne, fałszywe tropy pojawiają się kiedy trzeba. Historia kryminalna odgrywa zasadniczą rolę, ale równie ważna, nie wiem czy nie ważniejsza, jest warstwa obyczajowa. Autorka jest mistrzynią w opisywaniu relacji międzyludzkich. Każda z pojawiających się w książce postaci żyje własnym życiem, jest barwna i prawdziwa do bólu oraz wzbudza emocje (każda różne, to też zaleta).

Książka ta przypomniała mi powieść innej czeskiej autorki, Radki Třeštikovej - „Osiem”. Tam też warstwa obyczajowa była doskonała, tylko kryminału było znacznie mniej. W „Krokach mordercy” mamy porządnie skonstruowaną zagadkę, której rozwiązywanie razem z detektywami sprawia satysfakcję. Wprawdzie zasadnicza akcja rozkręca się dopiero w drugiej części, bo autorka zastosowała zasadę Agathy Christie – nic tak nie ożywia akcji, jak drugi trup - ale wcześniej było na tyle dużo innych smaczków literackich, że zupełnie mi to nie przeszkadzało.

Do plusów należy też dodać niesztampowe postaci głównych detektywów i niezobowiązujący czeski humor, który nadaje tej powieści lekkości.

Podnoszę ocenę o jedną gwiazdkę dlatego, że autorce naprawdę udało mi się wywieść mnie w pole. I to wcale nie klasycznie, czyli osobą zabójcy, bo w pewnym momencie (bez obaw – na tyle późno by nie odebrać czytelnikowi przyjemności z zabawy) zakończenie zaczęło się robić oczywiste. Zostałam zaskoczona kompletnie nieprzewidywalnym zwrotem akcji, a konkretnie, nie spodziewałam się takiego kandydata na drugiego trupa. Trochę nawet zrobiło mi się żal z tego powodu (nie, dlatego że nie przewidziałam, tylko że to ta właśnie osoba), ale cóż, inaczej ta historia byłaby o wiele mniej zajmująca.

Mam nadzieję, że autorki nie dopadnie „klątwa drugiego tomu”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz