niedziela, 30 listopada 2025

Michal Sýkora, „To jeszcze nie koniec”, Ocena: 3/6

NI PIES, NI WYDRA…*

Kolejny kryminał nowo poznanego czeskiego autora pozostawił mnie z uczuciem niedosytu. Byłoby pewnie lepiej, gdyby Michal Sýkora potrafił się zdecydować, czy pisze powieść kryminalną czy obyczajową.

Jako kryminał ta książka średnio się sprawdza. Mamy ciekawy punkt wyjścia – okrutne morderstwo sprzed dwudziestu pięciu lat. Półroczne dziecko zostało pozbawione głowy przy pomocy piły tarczowej, a milicja (bo to się działo w Czechosłowacji, za czasów schyłkowej komuny) poszła na skróty i oskarżyła o zabójstwo matkę, która po tym oszalała i popełniła w więzieniu samobójstwo, co uznano za dowód jej winy. Wywarło to kolosalny wpływ na życie całej, wielopokoleniowej rodziny.

Dochodzenie zostaje nieoficjalnie wznowione. Prowadzi je podinspektor Marie Výrowá zwana Wielką Sową – postać wyjątkowo bezbarwna. O jej życiu praktycznie nic nie wiemy, za to poznajemy z najdrobniejszymi szczegółami, przy każdej możliwej okazji, listę utworów muzycznych, które pani policjantka aktualnie słucha. Oczywiście nie ma to żadnego wpływu na akcję.

Śledztwo toczy się bardzo niemrawo, autor wielokrotnie porusza te same tematy, które czytelnik już dawno zdążył przetrawić i zasymilować. Od początku pojawia się ważny wątek, który w dawnym w śledztwie został odpuszczony. Kiedy podobny manewr zostaje zastosowany we współczesnym dochodzeniu, uważny czytelnik zaczyna przypuszczać, że dzieje się tak nie bez przyczyny i okazuje się, że ma rację.

Historia robi się ciekawsza, kiedy poznajemy lepiej losy rodziny, która ucierpiała z powodu morderstwa. Gdyby Michal Sýkora od razu poszedł w tę stronę, mogłaby powstać interesująca powieść obyczajowa, ale niestety, ten temat pojawił się zbyt późno i został potraktowany po macoszemu. Poza tym, cały komplet rodzinnych bohaterów (trzej bracia, ich żony, kochanki i córki) jest tak antypatyczny, że naprawdę nie mam dla nich ani grama współczucia, z powodu tego, jak ta tragedia wpłynęła na ich losy. Byli tak samo głupi, krótkowzroczni, pazerni kiedyś, jak są teraz, nie przeszli żadnej przemiany, w związku z tym nic mnie nie obchodzą. Najbardziej żal mi dziadków, którzy i tak dawno nie żyją.

No cóż. Czechom i ich ambitnym wydawcom, mimo wszystko nadal będę kibicować.

*… coś na kształt świdra – ludowe, przypisywane Paskowi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz