piątek, 2 sierpnia 2019

Sheryl Browne „Opiekunka” Ocena: 1/6


HARLEKIN W ROLI THRILLERA
Kolejna angielska autorka „thrillerów”, którą po lekturze pierwszej książki od razu wpisuję na moją osobistą czarną listę.

To ma być thriller? Ha, ha, ha! Od kiedy to w thrillerach używa się języka w stylu „zatrzepotała rzęsami” i zdradza się o co chodzi w piątym rozdziale? Dodam, że rozdziałów jest osiemdziesiąt jeden (!). Już na samym początku autorka informuje nas, że dziewczyna, która zatrudnia się jako opiekunka do dzieci w cudownej rodzinie jest psychopatką, obsesyjnie zakochaną w panu domu, która zjawia się tam z zamiarem wprowadzenia w obłęd jego żony, co ma doprowadzić do rozbicia małżeństwa i przejęcia ukochanego na własność. To nie ja spoileruję, naprawdę, to autorka osobiście! Sama sobie psuje show!

Spoilery odautorskie lecą dalej w każdym rozdziale. Najpierw dowiadujemy się, co idealna opiekunka chce namącić, a potem obserwujemy, jak jej się udaje wprowadzić te plany w życie. Chyba nie ma lepszego sposobu, żeby zanudzić czytelnika na śmierć.

Psychopatka mąci prawie do samego końca, a czytelnik tylko toczy pianę z ust i nie może się doczekać, żeby para omotanych idiotów wreszcie się zorientowała, w co zostaje wrabiana. Na dodatek, wrabiany mąż jest oficerem policji, więc powinien być trochę bardziej kumaty, a tymczasem jego głupota wręcz poraża.

Kiedy już w piątym rozdziale dowiaduję się o co chodzi, o razu wiem, jak ta historia się skończy. No bo jak może skończyć się opowieść, w której biedne, niewinne, idealne małżeństwo zostaje napastowane przez wredną psychopatkę? No jak? Właśnie tak, jak to sobie wyobraziliście. Zaczęłam słuchać audiobooka (lektorka tylko trochę lepsza w interpretacji od syntezatora mowy), i z ulgą przerzuciłam się na tekst pisany, bo mogłam przerzucać strony na przyspieszonych obrotach. Dlatego zaręczam - skończyło się tak, jak autorka zapowiedziała w piątym rozdziale.

Nigdy więcej Sheryl Browne, czego i wam życzę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza