poniedziałek, 23 września 2019

Pierre Lemaitre „Do zobaczenia w zaświatach” Ocena: 2/6


FRANCUZ POLAK DWA BRATANKI
Długo broniłam się przed tą powieścią Lemaitre’a, chociaż przeczytałam wszystkie inne jego książki. Chyba intuicja, no bo cóż?

Powieść otrzymała nagrodę Goncourtów, najważniejsze wyróżnienie literackie we Francji i to chyba wzbudziło moje obawy. Kiedy pisarz doskonale odnajdujący się w literaturze popularnej próbuje czegoś więcej, efekty mogą być różne.

Chyba wiem, co w tej książce zachwyciło jurorów, bo mocna wymowa antywojenna, to trochę za mało: krytyczny stosunek autora do świętości narodowych, pokazanie Francuzów (to nic, że historycznych, bo akcja dzieje się tuż po I Wojnie Światowej) jako zachłannych dupków, którzy albo bezczelnie wkręcają innych, albo sami są na tyle głupi, że dają się wkręcić. Gdyby tylko zamienić Francuzów na Polaków, nagrodę Nike miałby autor zapewnioną.

Czytelnik, który jednak dobrze wie, że takie jest po prostu życie (nieważne, czy we Francji czy w Polsce), i który ma gdzieś aktualne trendy społeczne i poprawność polityczną dostosowaną do kręgów powiązanych z… (tu każdy uzupełnia według własnych potrzeb), nie widzi w tym żadnych rewelacji. Widzi natomiast brak suspensu, brak bohaterów, z którymi można by odnaleźć cokolwiek wspólnego, wlokącą się niemiłosiernie akcję i zakończenie, które nie przynosi żadnej satysfakcji. Czytelnik bowiem instynktownie przeczuwa, że przy tak prowadzonej intrydze, prawdopodobne może być tylko jedno rozwiązanie. I ono właśnie nadchodzi.

Zmuszałam się do czytania tej książki (po kilkanaście stron dziennie) tylko z sympatii do autora. Jeżeli nie macie do Lemaitre’a podobnego jak ja stosunku emocjonalnego, i nie jesteście gotowi na uciążliwości czytelnicze (to taki pokrętny eufemizm, żeby nie napisać: nuda, nuda, nuda), tę akurat powieść możecie sobie darować.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza