Szukaj na tym blogu

czwartek, 12 marca 2020

Rachel Abbott „Zmuszona, by zabić” Ocena: 3/6


NAPRAWDĘ ZMUSZONA?
Książkom Rachel Abbott na pewno nie można zarzucić, że są harlequinami w kostiumie thrillera. W „Zmuszonej, by zabić” na suspens nie można narzekać. Książkę rozpoczyna mocny prolog, który jednak, jak to się często zdarza wielu autorom, nie spoileruje przyszłych wydarzeń, tylko umiejętnie podkręca temperaturę i sprawia, że śledzimy dalszą akcję z przejęciem i zainteresowaniem. Niby wiemy, co się wydarzyło, ale o wiele ciekawsze okazuje się dochodzenie – dlaczego. Autorka precyzyjnie, w odpowiednim czasie dozuje potrzebne informacje.

Od początku też czujemy, że głównej bohaterce nie do końca możemy ufać, co również podbija atmosferę zagrożenia. Jest thrill. Potem trochę siada, ale bywało gorzej.

Jest również sensownie poprowadzona intryga, są wiarygodne psychologicznie postaci, chociaż sympatii nie budzą. Mam wprawdzie wątpliwości, czy sędziowie przysięgli tak łatwo wydaliby wyrok, który wydali, na podstawie bardzo wątłych dowodów, ale w tym przypadku, zważywszy na okoliczności, nie upieram się – tak też mogło się zdarzyć.

Jednak coś mnie uwiera w tej książce, i to na tyle mocno, że mimo wspomnianych wcześniej zalet oceniam ją tak powściągliwie – zakończenie. I tutaj również do jego logiczności nie mogę mieć zastrzeżeń. Rozchwiana emocjonalnie bohaterka z rysem psychopatycznym, która podporządkowała życie jednemu celowi budzi moją irytację, ale miała prawo tak się zachować. Moja awersja ma charakter wyłącznie subiektywny – po prostu chciałabym, żeby inaczej się to potoczyło, tylko nie bardzo wiem jak. Może po prostu dlatego, że tej historii nie da się lepiej zakończyć? Rzadko mi się zdarza, że tak trudno mi zaakceptować całkiem rozsądnie uzasadnione zakończenie autora i to jest właśnie ten przypadek. Chyba po prostu poczułam zbyt dużą niechęć do Evie, stąd osobisty żal do autorki, że taką postać uczyniła głównym bohaterem.

Nie wiem, czy mogę zarekomendować tę książkę. Raczej nie będziecie się nudzić, a zakończenie może trochę was pouwierać, zanim wyleci z głowy, więc jeśli jesteście na to gotowi… Ale przymusu nie ma.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza