Szukaj na tym blogu

wtorek, 9 lipca 2019

Katarzyna Grochola „ Zranić marionetkę” Ocena 4/6


W NOWEJ ROLI
Katarzyna Grochola postanowiła sprawdzić się w kryminale, a ja od razu postanowiłam sprawdzić, jak jej się to udało. Podobnych jak ja niedowiarków uspokajam od razu – wpadki nie było.

To, że warstwa obyczajowa będzie dopracowana jak trzeba, należało się spodziewać. Można było również oczekiwać, że bohaterowie będą ciekawi, pełnokrwiści i budzący emocje. Debiutanci kryminalni wykładają się jednak najczęściej na braku logiki w prowadzonej intrydze, gubią watki i nie kończą ich, nie kontrolują odautorskich spoilerów. Niedowiarków znów uspokajam – Grocholi udało się tego wszystkiego uniknąć.

Autorka umiejętnie wodzi za nos czytelnika. Na początku mamy klasyczny kryminał: kilku podejrzanych, z których każdy ma swoje powody, by zabić. Z biegiem czasu zaczynamy jednak obserwować przebieg wydarzeń oczami mordercy, powoli wykluczamy więc pozostałych kandydatów na zabójcę, i wtedy zmienia się optyka. My, czytelnicy już wiemy kto zabił, i chodzi o to, żeby nasz detektyw również wpadł na jego trop.

Kobiety na pewno będą mieć więcej satysfakcji z tej lektury, ze względu na mocny rys obyczajowy. Najważniejszymi bohaterkami są kobiety - to książka o nich, o ich problemach i ich lękach. Mężczyźni mogą narzekać, że za dużo tu babskiej obyczajówki, ale powinni za to docenić dobrze skonstruowaną intrygę.

Finał nie zaskakuje, ale przy takim przebiegu akcji nie można było tego oczekiwać. Gdy już pada trzeci trup jasnym się staje, że jest tylko jeden sposób, żeby to wszystko sensownie zakończyć. Autorka postawiła na końcówkę wiarygodną, a nie efektowną. Nie ma fajerwerków i zaskoczenia wyciągniętego z kapelusza, bo nagle zdarza się coś, co nie miało prawa się wydarzyć. Ja to akurat bardzo cenię. A otwarte zakończenie tylko z pozoru jest otwarte.

Jedyne, co mi przeszkadza w odbiorze, to znów ten sam, wałkowany ostatnio na okrągło we wszystkich mediach i powieściach temat. No proszę, ile można o molestowaniu nieletnich? Chociaż tyle przynajmniej, że temat przekonująco opowiedziany.

Nie mam nic przeciwko, żeby Katarzyna Grochola napisała więcej kryminałów, tylko cieszyłabym się bardziej, gdyby nie ulegała modom.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza