To nie jest kryminał. To jest nawet antykryminał. Nie ma zagadki. Od początku wiemy, kto stoi za morderstwami i mamy wszechogarniające przeczucie, że ta historia nie może skończyć się dobrze. „Solea”, czyli ostatnia część trylogii marsylskiej - to przejmująca opowieść o niespełnionej miłości, przyjaźni, śmierci i zemście (w tej właśnie kolejności) napisana przez poetę. Mroczniejsza niż noc zimowa za kręgiem polarnym. To książka dla ludzi o mocnych nerwach, którzy odważą się zanurzyć w ten mrok. Fabio Montale jest człowiekiem, który kocha prawdziwie i pragnie kochać, ale za brak szczęścia w miłości nieustannie obwinia siebie. Trudno się obcuje z bohaterem, który uważa, że jest „zawsze spóźniony, zawsze przegrany”.
„Życie cuchnie śmiercią. (…) Powąchałem rękę. Ten sam wstrętny odór. Ja też cuchnę śmiercią.”
„Solea” pochłonęła mnie totalnie. Jean-Claude Izzo należy do tych nielicznych pisarzy, z którymi łączy mnie metafizyczna więź. Czytam książkę i nurkuję w niej jak mogę najgłębiej, wstrzymując oddech, aż prawie tonę. Kiedy bohater słucha jazzu i ja wrzucam „In a Sentimental Mood” Coltrane’a i Ellingtona, żeby sobie leciało w tle. Kiedy Montale pije wino, sprawdzam, gdzie można je kupić, no i niestety okazuje się, że wina z tych apelacji nie są dostępne w Polsce. Czytam, i co chwilę zaginam rogi, żeby zaznaczyć fragmenty, które chciałabym zapamiętać. Wynotowuję je również dla was, może też uznacie je za ważne.
„Jak wytłumaczyć, że ‘kocham cię’ przez wierność dla miłości, której nigdy nie było różni się od ‘kocham cię’ w imię prawdy miłości, której szczęścia doznajesz każdego dnia?”
„Przede mną jeden prawdziwy prezent, jaki życie mi podarowało. (…) Morze i niebo. Nieskazitelne. Bez końca. I to zrodzone z nich (…) światło. Nieraz myślałem sobie, że wziąć kobietę w ramiona to tak, jakby przygarnąć do siebie całą tę radość idącą z nieba ku morzu.”
„Zawsze pojawiasz się za późno (…) Nie potrafisz dogonić śmierci. I życia też nie potrafisz dogonić. Ani przyjaźni. Ani miłości. Zawsze spóźniony, zawsze przegrany”.
„Za długo żyję bez wiary w życie. (…) Czy uwierzyłem, że drobne codzienne przyjemności wystarczą do szczęścia i dlatego zrezygnowałem z marzeń, prawdziwych marzeń? A tym samym skreśliłem przyszłość? Nie ma przede mną jutra, nie spodziewam się świtu, który teraz właśnie wstawał.”
„Teraz nie ma już w Marsylii ani jednej osoby, do której (…) mógłbym powiedzieć: ‘A pamiętasz…?’ Przyjaźń to właśnie to: suma wspólnych wspomnień, które można wyłożyć na stół obok pięknego okonia, zapiekanego w koprze. Tylko to ‘a pamiętasz…’ pozwala się zwierzać z najbardziej intymnych doznań (…).”
I jeszcze wiersz Louisa Brauquiera, cytowany przez głównego bohatera:
„Idę do ludzi mojej ciszy
Powoli idę do tych, o których mogę milczeć;
Przyjdę z daleka, wejdę i usiądę.
Zaczerpnę tego, co potrzebne, bym znów ruszył w drogę”.
Dalsza droga Jeana-Claude’a Izzo była, niestety, krótka. Zmarł dwa lata po publikacji książki.
Recenzent „Le Monde” tak napisał o „Solei”:
„Nieuleczalna melancholia. W niej cały urok i siła książek Izzo.”* Trudno o celniejsze podsumowanie.
Jeżeli przekonałam was do autora, to tylko podpowiadam, że trylogię marsylską najlepiej czytać po kolei: najpierw „Total Cheops”, potem „Szurmo” i „Solea”. Szczerze odradzam czytanie od końca.

Mało czytam ostatnio... zachwyciłem się ,,Total Cheops,, ... a o ,,Szurmo,, nie czytając, zapomniałem... ,,Solea,, jest jeszcze ! Chciałbym nie zapomnieć... ,,Gdybym ja nie był poetą, a Pani nie była kobietą...,, ... i inne używki... niestety...
OdpowiedzUsuńCzytaj, czytaj. Warto. Mało jest książek, które budzą takie emocje. Szkoda, że Izzo już niczego nie napisze :-(
UsuńEdgar Wallace-,,Demon-Szpieg,,- z pięknej serii tego autora w wydawnictwie MG ( 2026 ) wypożyczyłem, leżała na expo w mojej biblio, dzięki za mobilizację...
OdpowiedzUsuń...no i przeczytałem, ale nie ,,Solea,, jeszcze, przeczytałem ,,Szurmo,,... I gdyby było to w roku ( 1996) kiedy ta książeczka się ukazała, pewnie byłby to kolejny zaliczony kryminał, ale jest przecież 2026 r. i moim zdaniem ,,Szurmo,, to książka polityczna. Wtedy Francja, teraz już i Szwecja, Holandia, Włochy, Hiszpania, o Belgii nie wspominając, mają ten sam problem, wkrótce i Polska ? Różnorodność sprawdza się tylko wtedy, gdy wszyscy są na swoim miejscu ( czytaj w swoim kraju ) , bo gdy wymiesza się nacje, religie i kultury, podpala się lont z beczką prochu, na której się samemu siedzi. IZZO chciałby być dobry i tolerancyjny dla przybyszów, i jest, ale czy widzi wszystko ? Dostrzega, ,,zwały trupów w Auschwitzu. W Hiroshimie. W Rwandzie. W Bośni. Wycie faszyzmu wszędzie na świecie. ( str. 185 ) ,, , ale wycia komunizmu wszędzie na świecie zdaje się nie dostrzegać, więcej, wyraża się o nim z sympatią, ,, przegrana komunistów w lokalnych wyborach pozostawiła wolne pole dla wszelkiej demagogii. (str. 155) ,, , a to przecież komuniści, i ich spadkobiercy, lewica laicka
OdpowiedzUsuń( postkomuniści ) są najbardziej obłudnymi demagogami, to oni narobili, i ciągle robią bałagan w Europie, wtedy Zachodniej, teraz już i Wschodniej. I szkoda tylko, że IZZO tego nie dożył, bo ciekawy byłbym Jego, już po ćwierć wieku zdania w tym względzie...
Oni tam, na Zachodzie nie widzieli wszystkiego, albo w ogóle nic nie widzieli, bo patrzyli na świat wyłącznie ze swojej perspektywy. Izzo widział więcej, bo sam był potomkiem imigrantów, wprawdzie "tylko" z Włoch, ale jednak. Stąd ta empatia dla cudzoziemców, dla obcych.
UsuńFrancuzi, z powodu rozpadu kolonii, problemy z imigrantami mieli wcześniej, niż reszta Europy, nas to dopiero czeka, ale mam nadzieję w ograniczonym zakresie. My nie rozdajemy socjali, tak jak Szwedzi czy Niemcy, nie jesteśmy tak popularni ;-)
Radykalna lewica już dawno nie jest zagrożeniem. Oni są na odwrocie. Wyborcy się radykalizują i świat skręci raczej mocno w prawą stronę. Nie przewidzimy skutków :-(
,,Przecież już dawno się wyzbyłem marzeń o utraconym Raju... ,, . To nie IZZO, tłumaczeń na polski jego poezji chyba nie ma, przynajmniej ja nie znalazłem. To Wyspiański, zdefiniował w tym wierszu los, człowieczy los, w takiej najprostszej, praktykowanej w Polsce przez wieki formie... Nasza kultura, religijność i tolerancja zawsze przyciągała inne nacje, nawet najeźdźców, Tatarów. I ci obcy integrowali się, POLSKOŚĆ ich fascynowała, i stawali POLAKAMI. To co chcą OBCY wprowadzić dzisiaj to zagłada...
OdpowiedzUsuńJa bym OBCYCH w dzisiejszych czasach nie demonizowała. Myślę, że tak jak kiedyś, im zależy na integracji, ponieważ nie mają specjalnych praw, nie są"oczkiem w głowie", tak jak do niedawna było w Szwecji czy Niemczech. Nikt im niczego nie daje za darmo, tak jak my niczego nie dostajemy od państwa za darmo.
UsuńMy nie mamy wyrzutów sumienia z powodów niewolnictwa, holokaustu czy wykorzystywania kolonii. Możemy od nich wymagać tyle samo, co od siebie, i to robimy. Ja tam się nie boję ;-)