POPRAWNOŚĆ NIE TYLKO POLITYCZNA
To jest nawet całkiem poprawne.
Trochę przegadane, ale niech tam.
Poprawny temat (rosyjscy szpiedzy
zawsze na czasie), poprawna intryga (z wyjątkiem końcówki), na pierwszy rzut
oka poprawne realia (drugi rzut może by i coś zmienił, ale przeciętny czytelnik
nie rzuca okiem dwa razy na takie książki). Bohaterowie również są poprawni,
ale w tym kontekście należy to czytać: nijacy, nudni, sztampowi, no tacy
szpiedzy wersja standard. Poprawny język i styl, poprawna dramaturgia, nawet
można się wciągnąć. Czy trzeba czytać?
Jeżeli ktoś lubi powieści szpiegowskie, nigdy nie czytał le Carré’a, Folletta czy nawet Severskiego, to będzie miał większą satysfakcję.
Największym minusem jest to, że książka kończy się w połowie. No niby dowiadujemy się co i jak, ale nie do końca. Tam gdzie powinno być wyraźne zakończenie mamy zwrot akcji, no bo przecież musi coś zostać na następny odcinek. Jeśli chodzi o mnie, to nic bardziej mnie nie zniechęca do przeczytania kolejnego tomu, jak takie pląsy.
„Wilczy bilet” to debiut autora. Jest na tyle niewyróżniający się w tłumie i przeciętny, że może odnieść sukces. W przeciwieństwie do „Paradoksu kłamcy” – błyskotliwego, wybijającego się oryginalnością debiutu Michała Kuzborskiego, o którym niedawno pisałam.
Szkoda, że tak się porobiło.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz