Szukaj na tym blogu

czwartek, 19 maja 2016

Remigiusz Mróz "Ekspozycja" Ocena: 2/6


WAŃKA-WSTAŃKA
Już od dawna polska powieść kryminalna nie zirytowała mnie tak bardzo, jak „Ekspozycja” Remigiusza Mroza. Lektura całkiem udanej „Kasacji” sprawiła, że oczekiwałam czegoś dużo lepszego. A tymczasem…
Autor jest bardzo sprawnym pisarzem, wie, jak budować napięcie i pamięta o zwrotach akcji. Dlatego tym bardziej złości, że marnuje swój talent na opisywanie wydarzeń tak absurdalnych, że nawet Dan Brown, każący ratować się bohaterowi skokiem z brezentową płachtą zamiast spadochronu by się zawstydził.
Pierwszą połowę czyta się z dużym zainteresowaniem. Kupuję nawet przejście do Białorusi przez zieloną granicę. Ale potem nieokiełznana wyobraźnia ponosi autora tak, że mam wrażenie, że znalazłam się na Księżycu.
Bohater – komisarz Forst, tyle razy dostaje w gębę, traci zęby, jest torturowany, że nikt by tego nie wytrzymał, a on jednak, jak wańka-wstańka, za każdym razem daje radę. Ucieczka z najstraszliwszego rosyjskiego więzienia, z którego nikt nigdy nie uciekł, gdzie komisarz trafił bez procesu, to oczywiście dla niego bułka z masłem.
Druga bohaterka – słynna dziennikarka telewizyjna Szrebska trafia do rosyjskiego aresztu i natychmiast, wygląda na to, że w ciągu kilku dni, urządzają jej pokazowy proces. Nie wiemy jednak o co została oskarżona, no bo za samo nielegalne przekroczenie granicy, nawet w Rosji nie daje się wyroku 25 lat. Ale spokojnie, bohaterka w tajemniczy, nawet dla samego autora sposób, zostaje uniewinniona. Chyba po to, żeby mogła sobie polecieć na koszt państwa (naszego) do Kalifornii, żeby porozmawiać z pewnym pastorem (tak jakby nie istniał wynalazek Skype’a) i zebrać informacje, które niczego nie wniosą i można je znaleźć w necie. Informacje dotyczą – UWAGA – zwojów z Qumran i początków chrześcijaństwa, bo aż tak daleko sięga ta grubymi nićmi szyta intryga. A tak w ogóle, że to jest słynna dziennikarka, musimy uwierzyć autorowi na słowo. Wykonującą zawodowe obowiązki widzimy ją tylko przez chwilę, na początku, raz, a potem ani ona się nie interesuje swoją stacją, ani stacja nie przejmuje się, że ich pracownica samowolnie porzuca pracę na wiele tygodni.
Pomińmy pomniejsze absurdy – najgorsze jest zakończenie.
Autor kryminału pod żadnym pozorem nie ma prawa uśmiercać głównego bohatera! To jest gatunek, w którym panują żelazne reguły. To nie jest książka, przy pomocy której autor ma zdobyć nagrodę Pulitzera. Czytelnik musi mieć satysfakcję. Nie po to kibicujemy bohaterom przez całą książkę, żeby na końcu dowiedzieć się, że autor zrobił nas w bambuko i postanowił jednego z nich wyeliminować. W imię czego?
Dlaczego nie ostrzegam, że to spojler? Bo autor zrobił to samo i sam sobie strzelił samobója. Nie wiedziałam, że książka jest pierwszą z serii i sięgnęłam nieopatrznie najpierw po drugą. A tam, już w pierwszych zdaniach autor opisuje, co się wcześniej wydarzyło.
No więc, drogi autorze – sam tego chciałeś – to masz!

7 komentarzy:

  1. Mróz mnie zamraża nadmiarem. Nadprodukcją. Przy takiej ilości książek (w ciągu trzech lat natrzaskał ich chyba czternaście) błędy nie dziwią. Wkurzają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie o to chodzi. Facet naprawdę ma potencjał, ale rozmienia się na drobne. W normalnym kraju wydawca powinien zareagować - stary, przystopuj, więcej ci zapłacę, tylko pomyśl najpierw, zanim coś napiszesz. Ale po co dbać o poziom, kiedy książki i tak się sprzedają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno czytałam: http://www.newsweek.pl/plus/kultura/remigiusz-mroz-gwiazda-polskiego-kryminalu-sylwetka,artykuly,397185,1,z.html Ech.

      Usuń
    2. Niedawno czytałam: http://www.newsweek.pl/plus/kultura/remigiusz-mroz-gwiazda-polskiego-kryminalu-sylwetka,artykuly,397185,1,z.html Ech.

      Usuń
    3. prepraszam, czy pisząc "kolejna gwiazda" ma pani na myśli siebie? Z taką pewnością pisze pani o prozie RemigiuszaMroza, że aż dziw mnie bierze. Na szczęście wielu czytelników nie podziela tak skrajnego negactwa, o czym świadczą kolejki w bibliotekach, zapisy na kolejne tomy tak ostro potraktowanych przez panią utworów. Co do owego krytykanctwa, bo nie sposób pisać o krytyce czy recenzji to już w ogóle, to mam wrażenie, wręcz przekonanie, iż brakuje u autorki pewnej podstawowej wiedzy z zakresu teorii literatury. Świat przedstawiony w powieściach rządzi się swoimi prawami i zależą one tylko i wyłącznie od wyobrazni autora. Nam czytelnikom może się to podobać lub nie. Pani się nie podoba i jest to normalne. Na rynku mamy tak bogatą ofertę ksiązek, że dla luiącego czytać, zawsze znajdzie się coś ciekawego. Świat stworzony przez autora może mieć bohaterów takich jak Forst, za wschodnią granicą wszystko jest możliwe. Wszak proza Remigiusza to nie powieści wielkiego realizmu. U klasyków gatunku , jakim jest kryminał, panują dosyć luzne zasady, nie ma jednego kanonu, a Mruz tworzy swój styl i on już jest rozpoznawalny. U Agaty Christie, Conan Doyla też dzieją się rzeczy przeróżne, a to mistrzowie. Pozdrawiam i życzę więcej dystansu do literatury, a dużo przyjemności w czasie bycia z nią. Emanuela.

      Usuń
    4. Oczywiście, można by skwitować Pani komentarz jednym zdaniem: na miejscu autora wolałabym, aby ktoś krytykował moje dzieło, niż pisał nieortograficznie moje nazwisko. Ale zarzut „braku podstawowej wiedzy z zakresu teorii literatury” jest poważny, więc odpowiem poważnie.
      Jedną z podstawowych reguł tworzenia fikcji literackiej jest zasada, że historia może być nieprawdziwa, ale musi być PRAWDOPODOBNA w ramach przyjętej konwencji (na przykład: jeśli akcja dzieje się na Marsie, bohater nie może chodzić na zewnątrz w bluzce z krótkim rękawem). Historie tworzone przez Remigiusza Mroza są nieprawdopodobne. A fałszowanie rzeczywistości – to jest najgorszy zarzut do pisarza. Autor tak bardzo spieszy się przy tworzeniu swych kolejnych powieści, że zupełnie o prawdopodobieństwo nie dba. Nie każdy czytelnik potrafi odróżnić prawdę od fałszu. Znakomita większość nie potrafi. Dlatego wielbicieli Remigiusza Mroza będzie przybywać. Ja bym tylko chciała, żeby autor nie rozdrabniał swojego talentu i bardziej się wysilał przy konstruowaniu powieści, bo go na to stać. Nie musi. Książki i tak się będą sprzedawać, tylko co chwila ktoś mu będzie wypominać, że pisze bzdury. Od pana Mroza zależy, którą pójdzie drogą.

      Usuń