Szukaj na tym blogu

czwartek, 19 maja 2016

Yorgos Lanthimos „Homar” Ocena: 1/6



Z POZDROWIENIAMI DLA HOMARÓW


Tym razem o filmie, dla małej odmiany.
Jeśli lubicie oglądać kosmiczne bzdury z pretensjami do sztuki – ten film jest dla was. Kosmiczne, bo pokazuje życie na innej planecie. Nie ma tam zielonych ludzików czułkami na głowach, tylko wyroby człekopodobne, które wyglądają zupełnie jak nasi, ziemscy ludzie. A że zachowują się jak orki pomylone z klonami z „Gwiezdnych wojen”?  Wolno im - przecież to sztuka, nie można ograniczać wyobraźni reżysera.
Dlaczego tak nie znoszę tego filmu? Bo jest od początku do końca fałszywy. Dobrze, rozumiem, że to kino science-fiction, z przewagą fiction, bo nauki podbudowanej rozumem w tym nie ma za grosz, ale naprawdę, są granice w kreowaniu rzeczywistości. Artysta powinien w pewnym momencie powstrzymać swoją wyobraźnię, jeśli do niczego ona nie prowadzi. Wmawianie ludziom, że człowiek jest istotą pozbawioną wolnej woli, obraża widza i zniechęca do twórczości autora na zawsze. Autor, sam pewnie nie zdając sobie z tego sprawy sprowadza swoje dzieło do poziomu filmu przyrodniczego o homarach. Dla homarów. Jeśli się poczuwacie – oglądajcie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza