piątek, 20 maja 2016

John Wells „Sierpień w hrabstwie Osage” Ocena:5/6


WBIJANIE SZPILEK
 A ja znowu o filmie. Jakoś ostatnio więcej oglądam, niż czytam.
To nie jest film, który ogląda się lekko łatwo i przyjemnie. Wręcz przeciwnie – z każdą kolejną minutą ma się wrażenie, jakby ktoś gdzieś tam zrobił sobie z nas laleczkę wudu i powoli wbijał w nią kolejne szpilki. Ale mimo pogłębiającego się z każdą chwilą cierpienia - nie można się od ekranu oderwać.
Rozumiem tych, którzy uważają, że film jest nudny. Jeżeli ktoś na własnej skórze nie przekonał się na czym polega problem „toksycznej matki” będzie miał problem z wciągnięciem się w fabułę. Tylko, że to nie jest jedynie film o skomplikowanych relacjach między rodzicami i dorosłymi dziećmi. To jest historia o niespełnionych ambicjach i wszystkich konsekwencjach, jakie z tego wynikają. Najważniejsze zdanie filmu pada pod koniec i warto dla niego poczekać. „Nie rozumiem, czemu nie można szanować drugiego człowieka. Nie da się tego usprawiedliwić” – jeden z bohaterów wyrzuca żonie stosunek do własnego syna.
Jeżeli argumenty psychologiczne do was nie przemówią, to spróbuję z innej strony. To jedyna okazja, żeby zobaczyć w jednym filmie Meryl Streep, która zachowuje się i wygląda jak potwór , Julię Roberts ze zmarszczkami i bez makijażu i Benedicta Cumberwatcha jako mocno nierozgarniętego nieudacznika w średnim wieku. Tak czy inaczej – warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz