środa, 8 czerwca 2016

Agnieszka Pietrzyk „Śmierć kolekcjonera” Ocena: 3/6


I CO DALEJ?
„Śmierć kolekcjonera” Agnieszki Pietrzyk przez długi czas czytałam z przekonaniem, że nareszcie będę mogła skomplementować polskiego autora. Tymczasem książka się skończyła i…
I na tym powinnam zakończyć tę recenzję, bo mniej więcej to samo zrobiła autorka.
Trochę jednak ciepłych słów się należy.
Agnieszka Pietrzyk sprawnie prowadzi narrację w konwencji klasycznego kryminału, trochę jak u Agaty Christie – mamy ograniczony krąg podejrzanych i trzeba tylko wyeliminować niewinnych. Do tego ciekawa jest para śledczych – gliniarz i pani prokurator – każde z nich ze swoją prywatną tajemnicą. Wątki z ich prywatnego życia nie odciągają od akcji, a zręcznie ją uzupełniają.
Za to - zakończenie…
Wprawdzie (na szczęście!) wyjaśnia się, kto zabił, ale Agnieszka Pietrzyk zostawia tak wiele niedokończonych wątków, że uczucie niedosytu skutecznie eliminuje wszystkie wcześniejsze pozytywne doznania. Jedynym usprawiedliwieniem może być to, że autorka ma zamiar kontynuować losy bohaterów i zostawiła sobie wyjaśnienie niektórych wątków na kolejną powieść. Jeśli nie taka była intencja autorki – to ja za takie niedokończone powieści i niepoważne traktowanie czytelnika – dziękuję.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza